Dzisiaj kontynuacja tego co zacząłem wczoraj – krótkiej edukacyjnej serii newsów poświęconych historii rozwoju amunicji czołgowej ;)

 

Dzisiaj postaram się w miare wyczerpująco opisać ostatni z widocznych elementów składowych pocisku – zapalnik.

 

Zapalniki dzielą się na:

 

-denne (najczęściej są w pociskach ppanc, rzadziej w burzących i odłamkowo burzącyh)

-uderzeniowe (pociski odłamkowe/szrapnelowe/gazowe, znacznie rzadziej burzące i odłamkowo burzące)

-czasowe (w pociskach plot)

-uderzeniowo-czasowe (w pociskach odłamkowych oraz szrapnelowych)

 

Jest to najczęściej używany podział.

 

Zapalniki denne jak sama nazwa wskazuje znajdują się w dnie pocisku. W odróżnieniu od innych zapalników, jest on niewidoczny, ponieważ znajduje się w srodku. To co jest na zewnątrz pocisku to tylko osłona zapalnika. Zapalnik posiada bezwładnik, który odblokowywuje się (inaczej – zapalnik odbezpiecza się) po uderzeniu pocisku w przeszkodę. Przy drugim uderzeniu bezwładnik uderza w spłonkę, która inicjuje wybuch pocisku (działanie itd. omówię podczas opisu pocisku ppanc). Tutaj na przykładzie super czułego radzieckiego zapalnika MD-5:

 

Zapalniki uderzeniowe to dość duża grupa zapalników. Jeśli chodzi o budowe, to wszystkie streszczają się do tego samego. Różnią się natomiast znacznie budową – są tępo, lub ostro zakończone, mają wiele wylotów gazów prochowych, lub jeden, są zbudowane z dwóch części lub z jednej itd. Wewnętrzna budowa zapalników uderzeniowych zmienia się z upływem czasu. Początkowo są to po prostu iglice, które od słonki oddziela sprężyna (zasada działania identyczna jak w karabinach i pistoletach), następnie ewoluuje to do bardziej skomplikowaniej formy, gdzie na jednej iglicy się nie kończy (dwie, trzy), nie wspominając o komorach z materiałem inicjującym, a następnie znowu wraca do uproszczonej formy (jedna iglica i spłonka), ale tym razem z lepszą obudową. Niektóre z nich posiadały bezpiecznik, który powodował, że pocisk po uderzeniu wybuchał ciut później. Jednak te bez bezpiecznika były bardziej skuteczne. Były popularne w pociskach, których zadaniem jest wylądowanie prosto w centrum okopu, lub zgrupowania piechoty – czyli odłamkowe oraz gazowe. Po I WŚ zapalniki uderzeniowe są wypierane przez bardziej uniwersalne zapalniki uderzeniowo-czasowe, których część odpowiedzialna za wybuch po uderzeniu niczym nie różni się od tych z końca I WŚ. Poniżej łopatologicznie rozrysowane przykłady:

 

 Zapalniki czasowe to zapalniki stosowane w pociskach plot. Miały elektrycznie ustawiany moment wybuchu (zależnie od wysokości lecącego samolotu), aczkolwiek niektóre można było „nakręcać” ręcznie przed wystrzeleniem. Zazwyczaj czas możliwy do ustawienia to od 0,5 sekundy do 30 sekund. Posiadały one dłuższą ścieżkę prochową, którą można było regulować. Od jej długości zależało po jakim czasie wybuchnie pocisk. Ścieżka prochowa w pociskach uderzeniowych jest znacznie krótsza (pocisk wybuchał od 0,5 do około 1,5 sekundy po uderzeniu), dlatego korytarz dla ścieżki prochowej w pociskach czasowych jest spiralny, by był jak najdłuższy.

Na obrazku przykład akurat I-wszo wojennego zapalnika czasowego tubowego:

 

Zapalniki uderzeniowo-czasowe, to po prostu połączenie dwóch wcześniej opisanych zapalników. Jednak one dzielą się na dwa typy. Te bez możliwości wyboru, czy pocisk ma wybuchnąć w określonym momencie, czy ma wybuchnąć po uderzeniu (I WŚ), oraz te z możliwością wyboru (II WŚ. W filmie Furia jest scena, kiedy załoga przygotowywuje się do ostatniej walki i bodajże dowódca majstruje śrubokrętem przy zapalnikach – wybierał on czy pocisk ma wybuchnąć z opóźnieniem, czy od razu po uderzeniu). W przypadku tych pochodzących z I WŚ człon odpowiadzialny za wybuch po uderzeniu w ziemię był raczej jako awaryjny – większa skuteczność rażenia wroga szrapnelami była, gdy pocisk wybuchał wysoko nad ziemią.

Tak wygląda ten I wojenny:

A tak II wojenny (z eleganckim widokiem śrubki, którą przekręcano by wybrać „tryb”):

I teraz warto przejść do tego, dlaczego takie,a nie inne zapalniki znajdują się w danych pociskach.

 

W przypadku pocisków burzących i ppanc, ewentualnie odłamkowych dużego kalibru, zapalnik denny to najlepsze rozwiązanie – przy silnym uderzeniu w pancerz/żelbet, czy z powodu dużej masy pocisku, zapalnik umieszczony na czubku mógłby się całkowicie zgnieść, przez co nie doszłoby do zapłonu. W przypadku ppanc do tego dochodzi też fakt, że te pociski mają zabijać załogę, a więc muszą wybuchać w środku pojazdu, nie na zewnątrz.

 

Zapalnik czasowy w pociskach plot, ew. w szrapnelowych – ponieważ gdyby zastosować inny zapalnik (tutaj w przypadku pocisków plot), przykładowo uderzeniowy, pocisk który nie trafił w samolot, leciałby i leciał, dopóki nie wróciłby na ziemię i nie wybuchł. Istniałoby ryzyko, że trafi w dowolne strategicznie miejsce i to nie koniecznie należące do wroga :) W przypadku szrapnelowych – lepszy efekt jest, gdy taki pocisk wybuchnie w powietrzu – rozsiewa więcej ołowianych kulek, niż gdyby wybuchł na ziemi.

 

Zapalnik uderzeniowy w odłamkowych, szrapnelowych i gazowych – najprostsza metoda zadania jak największych strat. W przypadku szrapnelowych tylko te bez bezpiecznika były w miare skuteczne, bo nie wybuchały po wbiciu się całego pocisku w ziemię, co ograniczało zasięg kulek, tylko chwilę po uderzeniu. Jeśli chodzi o gazowe – skuteczne, jeśli wróg się porządnie okopał – taki pocisk wpadał do okopu i nie dość, że wybuchał, to jeszcze ulatniał się z niego gaz.

 

Zapalnik uderzeniowo-czasowy w szrapnelach podczas I WŚ i w odłamkowych podczas II WŚ. Podczas I WŚ człon czasowy zwiększał skuteczność pocisku szrapnelowego, a człon uderzeniowy miał zadziałać, gdyby człon czasowy zawiódł i nie zadziałał w locie – taka ostateczność. Podczas II WŚ pozwalał obrać taktykę prowadzenia ostrzału, ewentualnie dostosować się do wroga – do działa lepiej strzelać po podkręciu zapalnika by wybuchł po uderzeniu, a do piechoty zawsze fajniej jest postrzelać z opóźnionym zapłonem xD

 

 

 

Dużo ciekawych informacji znajduje się na stronkach na facebooku poświęconych tematyce amunicji oraz na stronie http://www.passioncompassion1418.com, którą szczególnie polecam, jakby kogoś zainteresował temat ;) Jest na niej dużo o działach i innych artyleryjskich pierdółkach z I WŚ.

 

 

Komentarze   

+1 # 0Maniek0 2015-06-15 19:52
"(...)przy silnym uderzeniu w pancerz/żelbeton(...)"
żelbeton jest chyba nieprawidłową nazwą i powinno się stosować nazwę żelbet
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # 14TP 2015-06-15 20:03
Dzięki za poprawkę
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież